Co łączy Tokio Hotel, anime, mangę i sudoku? Wszystkie te zjawiska wyrosły w tradycji japońskiej i coraz śmielej atakują naszą, europejską kulturę. A już mianem szaleństwa można śmiało nazwać ofensywę japońskiej muzyki!
Większości z Was muzyka japońska zapewne kojarzy się z sentymentalnymi piosenkami wyróżniającymi się orientalnymi akcentami. Czyli łzawy, zawodzący wokal plus rzewna melodyjka. Ale dziś już raczej nic takiego nie ma miejsca. Wystarczy, by bardziej zorientowani rzucili hasło "X-Japan" i... już mamy akcję-reakcję! Bowiem od lat 80. ubiegłego wieku japońska kropla cierpliwie drąży skałę światowego rynku muzycznego. Prekursorem tego pospolitego ruszenia był wspomniany wyżej zespół X-Japan, który obudził w Japończykach zainteresowanie punkowo-rockowym graniem. Od tamtej pory nieustająco ewoluuje zjawisko nazwane... visual rockiem. Fantazyjnie ułożone włosy, często też przefarbowane i ostry, dość mylący makijaż - na tyle, by lidera zespołu uznać za... liderkę - jak to miało miejsce w przypadku właśnie zespołu X-Japan. Dziś dla nas, Europejczyków dziwnym może wydawać się wokalista ubrany w suknię, buty na koturnach i kojarzący się ze stylem "drag queen" (mężczyzna-wokalista rewiowy lub kabaretowy przebrany za kobietę
fani muzyki japońskiej - nie tylko j-rocka, ale także gatunku visual kei (obejmującego muzykę popową
Wiecej mozna zobaczyc w gazecie XDD